Finansowanie · 6 października 2026
Sąd rozpatrzy sprawę rekordowych kar dla gigantów spożywczych
Norgesgruppen, Rema 1000 oraz Coop stanęły przed sądem w związku z zarzutami o osłabienie konkurencji w branży spożywczej poprzez porozumienie dotyczące wzajemnego sprawdzania cen.
Sąd apelacyjny Gulating zarezerwował 36 dni w terminie od 12 października do 14 grudnia na rozstrzygnięcie, czy współpraca trzech dużych sieci sklepów naruszyła zasady konkurencji. Sprawa dotyczy praktyk stosowanych od 2012 roku, kiedy to wysłannicy z czytnikami cen mogli spędzać do 20 godzin tygodniowo w każdym z konkurencyjnych sklepów. Portal E24 poinformował o przebiegu tego procesu.
Urząd ds. Konkurencji uważa, że ta współpraca mogła prowadzić do wyższych cen żywności przez wiele lat. W związku z tym organ ten dąży do nałożenia na sieci łącznie 4,9 miliarda koron w formie kar. Jest to najwyższa kwota grzywny w historii Urzędu ds. Konkurencji. Po raz pierwszy kary miałyby zostać nałożone na podstawie samego skutku współpracy, a nie jej celu.
Według argumentacji urzędu, porozumienie zmniejszyło niepewność firm co do działań konkurentów. Jeśli jedna sieć obniżyła cenę produktu, pozostałe mogły szybko zareagować, co skracało korzyści z bycia najtańszym. Z kolei próby podwyżek cen były bezpieczniejsze, gdyż w razie braku reakcji konkurencji, cenę można było błyskawicznie obniżyć. Taki mechanizm miał osłabiać motywację do obniżania cen i wzmacniać tendencję do ich podnoszenia.
Firmy Norgesgruppen, Rema 1000 i Coop stanowczo zaprzeczają, jakoby ich działania zaszkodziły konkurencji, twierdząc, że monitorowanie cen jest standardową praktyką biznesową. Przed sądem przedstawiły nowe analizy z lat 2011–2018. Norgesgruppen wskazuje na spadek rentowności sieci Kiwi i częste obniżki cen w latach 2017–2018. Rema 1000 twierdzi, że marże dla produktów wymienionych w dowodach były w tym okresie ujemne, co wyklucza presję na wzrost cen. Coop również przedstawił badania mające zaprzeczyć szkodliwości współpracy.
Strona rządowa argumentuje, że do uznania współpracy za nielegalną nie jest konieczne udowodnienie faktycznej szkody, lecz wystarczy wykazanie potencjalnej szkody. Eksperci prawni wskazują jednak na kontrowersje związane z taką interpretacją. Ronny Gjendemsjø z Uniwersytetu w Bergen zauważa, że nałożenie wysokich kar w oparciu jedynie o ogólną teorię ekonomiczną może wydawać się zaskakujące. Erling Hjelmeng z Uniwersytetu w Oslo uważa, że próg dowodowy w tej sprawie jest zbyt niski, zwłaszcza że dotyczy on potencjalnych ograniczeń konkurencji z przeszłości, a nie przyszłych zdarzeń.